CO NOWEGO?

Festiwal bramek w Jelczu, Akademicy bez punktów w meczu z Orłem

Orzeł Jelcz-Laskowice w meczu z AZS UG pokazał, że dobre wyniki na początku sezonu to wcale nie przypadek. Beniaminek Futsal Ekstraklasy zademonstrował niesłychaną siłę ognia, a kibice obejrzeli aż 13 goli i zwycięstwo gospodarzy. Akademicy wracają do Trójmiasta bez punktów.

Gdańszczanie fatalnie rozpoczęli ten mecz, bo już po pierwszej akcji spotkania Kacper Sasiak musiał wyciągać piłkę z siatki. Spod linii bocznej parkietu podawał Andrade, a dogodną okazję wykorzystał Morozov. Pod koniec piątej minuty gry gospodarze prowadzili już 2:0, a z najbliższej odległości gola strzelił Barbosa. Akademicy próbowali zdobyć bramkę kontaktową, a swoje sytuacje mieli między innymi Horbacz, Domżalski czy Wesserling, ale trzeba przyznać, że to miejscowi prezentowali się lepiej, czego konsekwencją były kolejne gole: Amantesa w 12 minucie spotkania, a także trafienia Kędry i kolejne Amantesa po kwadransie gry. Gdy Orzeł prowadził już 5:0, wynik dla przyjezdnych otworzył Mateusz Osiński, zdobywając bramkę chwilę po wznowieniu gry od środka. Takim właśnie wynikiem zakończyła się pierwsza cześć spotkania i niestety jeśli gdzieś można było się doszukiwać szans dla AZS UG na odwrócenie losów meczu, to głównie w nieobliczalności futsalu.

I rzeczywiście to Orzeł wciąż dominował po przerwie, a Hatakeyama zdobył pierwszego gola po zmianie stron. Po połowie godziny gry gdańszczanie pokazali, że nie składają jeszcze broni i wycofali bramkarza. W konsekwencji jednak gola na 7:1 uderzeniem na pustą bramkę z własnej połowy boiska zdobył Pastars, a chwilę później Amantes skompletował hattricka na 6 minut przed końcem meczu.

Rozmiary porażki zdołał zmniejszyć Łukasz Szmydki, ale jedynie na chwilę, bo Orzeł po golu Andrade znów prowadził różnicą 7 trafień, 9:2. Festiwal otwartego futsalu trwał jednak dalej, a trzecią bramkę dla AZS, a drugą na własne konto zdobył Mateusz Osiński. Na dwie minuty przed końcem spotkania kapitalnego gola piętą zdobył Oliwier Bławat i było to jego premierowe trafienie na poziomie Futsal Ekstraklasy. Jak się potem okazało, bramka to ustaliła wynik spotkania na 9:4.

Akademikom należą się z pewnością brawa za grę do ostatniego gwizdka sędziego oraz za końcowe fragmenty rywalizacji. Nie ulega natomiast wątpliwości, że to Orzeł był tego dnia znacznie drużyną lepszą, a głosy, że beniaminek może stać się nową siłą rozgrywek Futsal Ekstraklasy, a nawet powalczyć o medale, wcale nie są przesadzone.

6. kolejka Futsal Ekstraklasy: KS Acana Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice – AZS UG Gdańsk 9:4 (5:1)

Bramki:

1:0 Mykoła Morozov 0:10

2:0 Barbosa 4:37

3:0 Amantes 12:24

4:0 Kacper Kędra 16:18

5:0 Amantes 16:46

5:1 Mateusz Osiński 17:02

6:1 Hatakeyama 24:51

7:1 Janis Pastars 32:54

8:1 Amantes 33:25

8:2 Łukasz Szmydki 34:08

9:2 Andrade 34:43

9:3 Mateusz Osiński 36:23

9:4 Oliwier Bławat 38:06

Składy:

KS Acana Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice: Maciej Foltyn (1), Kamil Kucharski (7), Sergio Solano Luchena (8), Janis Pastars (9), Mykola Morozov (10), Henry Shoji Fuzimotto Hatakeyama (11), Noel Patrice Charrier (12), Allyson Mendes Amantes (17), Nuno Alexandre Da Silva Barbosa (20), Kacper Goliński (22), Kacper Kędra (73), Victor Wilson De Andrade Coelho (77)
AZS UG Gdańsk: Mateusz Osiński (5), Karol Kaczmarek (8), Mateusz Wesserling (10), Tomasz Poźniak (12), Michał Horbacz (13), Dawid Kawka (14), Łukasz Szmydki (15), Oliwier Bławat (19), Jakub Domżalski (20), Jakub Chodorowski (27), Kacper Sasiak (31)

Leave a Reply