CO NOWEGO?

Jeszcze nie teraz – minimalna porażka gdańszczan po dobrej grze

Trzy tygodnie przerwy w rozgrywkach sprawiły, że gdańscy Akademicy na parkiecie w Białymstoku zaprezentowali się naprawdę przyzwoicie, a brak punktów należy rozpatrywać w kategoriach rozczarowania. Gdańszczanie swoją postawą zasłużyli na co najmniej jeden punkt, niestety ze stolicy Podlasia powrócili na tarczy. Podopieczni Jacka Burglina ulegli na wyjeździe MOKSowi 3 do 4.

Składem zaskoczył nieco sam trener gdańszczan Jacek Burglin, który w wyjściowej piątce umieścił…samego siebie, co oznaczało dla niego powrót na parkiety Futsal Ekstraklasy po kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej rekonwalescencją po kontuzji kolana.

Zaskoczyć dali się też gospodarze, którzy w 6 minucie gry stracili bramkę po strzale Tomasza Poźniaka. Wydawało się już, że kontra gdańszczan nie przyniesie skutku, ale najskuteczniejszy w tym sezonie zawodnik w szeregach AZS w trudnej sytuacji, z ostrego konta pokonał bramkarza gospodarzy i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie 1:0. Ten wynik utrzymywał się przez kolejne trzy minuty. Autorem gola wyrównującego był Mateusz Lisowski.

Ten sam zawodnik ponownie wpisał się na listę strzelców po niespełna kwadransie gry i gospodarze objęli prowadzenie. Które podwyższył wkrótce Mateusz Łukasiewicz. Na szczęście tym razem AZS UG odpowiedział błyskawicznie, a 21 sekund później trafienie kontaktowe zanotował Mateusz Wesserling. Zawodnik powoływany w tym sezonie do reprezentacji Polski oddał fantastyczny strzał lewą nogą z dystansu i zmieścił futsalówkę w okienku białostockiej bramki. Murowany kandydat do trafienia kolejki. Jak się później okazało, ustalił tym samym wynik pierwszej połowy spotkania.

Gol Wesserlinga sprawił, że gra po zmianie stron była bardzo zacięta, a żadna z drużyn nie chciała stracić bramki. Wynik długo nie ulegał zmianie. Jako pierwsi zaryzykowali gdańszczanie, w szeregach których po niespełna połowie godziny gry w rolę lotnego bramkarza wcielił się Tomasz Poźniak. Grający z przewagą jednego zawodnika w polu futsaliści AZS UG przycisnęli , a miejscowi czekali na błąd. I doczekali się go, a dokładniej mówiąc Vitalij Lysniczenko, który podwyższył prowadzenie MOKSu do dwóch goli. I znów błyskawicznie odpowiedzieli Akademicy, a kontaktową bramkę zdobył Jakub Domżalski, który uderzył z woleja po dokładnym podaniu od kapitana zespołu, Tomasza Poźniaka.

Końcówka spotkania toczyła się praktycznie tylko i wyłącznie na połowie obronnej białostoczan, ale gdańszczanom brakowało szczęścia i precyzji w wykończeniu akcji, a MOKS nie wykorzystał kilku sytuacji, kiedy przejętą piłkę trzeba było z własnej połowy skierować do opuszczonej bramki. Więcej goli w każdym razie już nie padło, a po ostatnim gwizdku sędziego futsaliści MOKSu mogli cieszyć się z cennego i ciężko wywalczonego zwycięstwa. Akademicy z gdańska natomiast na pierwszą w tym roku punktową zdobycz będą musieli jeszcze poczekać.

16. kolejka Futsal Ekstraklasy: MOKS Słoneczny Stok Białystok – AZS UG Gdańsk 4:3 (2:1)

Bramki:

0:1 Tomasz Poźniak 5:37

1:1 Mateusz Lisowski 8:43

2:1 Mateusz Lisowski 14:13

3:1 Mateusz Lukasiewicz 16:21

3:2 Mateusz Wesserling 16:43

4:2 Vitalij Lysniczenko 33:16

4:3 Jakub Domżalski 33:44

Składy:

MOKS Słoneczny Stok Białystok: Meteusz Lisowski (3), Adrian Citko (5), Krzysztof Kożuszkiewicz (7), Vitalii Lisnychenko (10), Mateusz Łukasiewicz (14), Michał Maciąg (17), Marcin Firańczyk (19), Damian Grabowski (26), Norbert Jendruczek (28), Dawid Święciński (34), Patryk Gondek (77)

AZS UG Gdańsk: Tomasz Musik (4), Mikołaj Kreft (7), Michał Olszewski (9), Mateusz Wesserling (10), Tomasz Poźniak (12), Michał Horbacz (13), Dawid Kawka (14), Piotr Wardowski (17), Jakub Domżalski (20), Jacek Burglin (21), Jakub Chodorowski (27)